fbpx
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

10 ,,modowych” faktów o mnie

By Posted on
Co lubię w modzie, a czego unikam. Za co lubię zdjęcia paparazzi i czemu szukałam inspiracji w ,,Życiu na gorąco”? Postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma modowymi faktami o mnie. 

1. Nie lubię T-shirtów

Zawsze uważałam, że T-shirty są banalne i nieciekawe. Pod koniec zeszłego roku złamałam się i kupiłam T-shirt z nadrukiem przedstawiającym zespół Blondie. W sklepach od kilku sezonów można znaleźć mnóstwo koszulek z nazwami alternatywnych zespołów (z gwiazdami pop też). Mnie skusiło Blondie – zawsze lubiłam blondynki śpiewające do rockowej muzyki.

2. W zeszłym roku kupiłam pierwszą parę dżinsów od 10 lat

Jak w przypadku poprzedniego przykładu, zwykłam uważać, że dżinsy to banał i nuda, a najgorszy możliwy zestaw to dżinsy i T-shirt! Oczywiście wiem, że wystarczy znaleźć fajną parę dżinsów – np. z krótszą, wystrzępioną na dole nogawką i dobrać do nich np. fajne botki na skarpecie (będę testować takie już niedługo – odbieram swój model od Hammer), skórzany pasek, markowy T-shirt i jest czad, ale jakoś zawsze obawiałam się banalności tego zestawu. Dżinsy, które kupiłam w zeszłym roku, już zakończyły swój żywot – pochodziły z Zary. Spodnie służyły mi kilka miesięcy i korzystałam z nich głównie w wolnym czasie. Niedawno zaczęły się drzeć w kroku… Dżinsy z sieciówki mają to do siebie, że łatwo się wypychają i rozciągają i z czasem zaczynają brzydko na nas ,,wisieć”, zamiast podtrzymywać sylwetkę w newralgicznych punktach. Z tego względu z całego serca polecam zakup dżinsów lepszej marki. Obecnie po dużej obniżce można kupić świetne modele w Vitkacu! Z moją klientką kupiłyśmy za 700 zł dżinsy od Isabel Marant! Sądzę, że na pewno posłużą jej na lata. U mnie w tym momencie królują dżinsowe dzwony!

3. Nie lubię napisów na ubraniach

Od tej zasady odstąpiłam robiąc sobie kilka lat temu tank top z hasłem ,,I love Roman Polański”. Polański to jeden z moich ulubionych reżyserów, więc z przyjemnością chadzałam w koszulce do letnich spódniczek lub dżinsowych szortów. Dżinsowe szorty traktuję na zupełnie innych zasadach niż długie spodnie. Świetnie pasują do balerinek i chustki przewiązanej na głowie.

4. Byłam nałogowym (!!!) zbieraczem ubrań!

Szafy, szuflady, walizki, specjalne materiałowe opakowania… Do niedawna trudno było znaleźć miejsce w domu, w którym nie kryją się moje ciuchy! Jestem (byłam?) osobą szalenie sentymentalną. Wiele ubrań dostałam od różnych ważnych dla mnie osób – miałam nawet sukienkę ze ślubu cywilnego matki mojej przyjaciółki… Poza tym swoje zbieractwo tłumaczyłam tym, że przecież każde z ubrań może mi się przydać na planie jakiejś reklamy/filmu – w końcu zajmuję się ubieraniem ludzi zawodowo. To usprawiedliwiało mnie przed trzymaniem ubrań w każdym rozmiarze i ogólnie wszelakich! Faktycznie, czasem na planie jakiejś produkcji sięga się po rezerwę z myślą o statystach. W dalszym planie nie liczy się fason, ale głównie kolor ubrania, dlatego trzeba być przygotowanym na każdą okoliczność. Biorąc pod uwagę to, że znacznie częściej niż na planach reklam etc, pracuję z klientami indywidualnymi, zaczęłam poważnie myśleć o pozbyciu się części ubrań i w końcu – być może także pod wpływem coach, której kanał oglądałam w internecie, pozbyłam się wszystkich ubrań, w których ,,nie czułam się najlepszą wersją siebie”. W ten sposób zrobiłam miejsce na nowe, wspaniałe ubrania (także słowa coach). Dwa duże pudła ubrań oddałam koleżankom i jestem z siebie naprawdę dumna! A z ubraniami dla statystów w razie potrzeby inaczej sobie poradzę.

5. Mam słabość do dodatków na włosy/ głowę

Było już o tym, za czym nie przepadam w modzie, teraz skupię się na tym, co zawsze mnie kręciło! Moja słabość do dodatków na głowę wzięła się prawdopodobnie stąd, że w przeciwieństwie do banalności dżinsów i T-shirtów, są ponadprzeciętne, oryginalne i można ożywić nimi stylizację. Począwszy od kolorowych kwiatów na spinkach, po opaski z kwiatami różnej wielkości, opaski w formie rzemyków, ,,przechodzące” przez czoło, po toczki (uwielbiam!), chustki wiązane w formie opasek (te są dla mnie najwygodniejsze), czy ekstrawaganckie opaski. Cieszy mnie, że w obecnym sezonie modne są zarówno opaski i chusty (najlepiej wiązane tradycyjnie), jak i biżuteryjne spinki, welurowe i jedwabne gumki czy gumki z doczepioną apaszką.

faktów o mnie

6. ,,Daily Mail” i ,,Życie na gorąco” źródłem inspiracji

Zanim Instagram stał się niewyczerpanym i co sekundę aktualizowanym źródłem inspiracji, w poszukiwaniu ciekawych stylizacji zaglądałam m.in. do ,,Życia na gorąco” :D, które publikowało zdjęcia zrobione przez paparazzi. W ten sposób wpadł mi w oko styl managerki Dody, Mai Sablewskiej (mój wywiad z Mają przeczytacie TU). Ciemnowłosa dziewczyna krocząca za piosenkarką przykuwała mój wzrok ciekawymi, rockowymi outfitami. Dobierała do nich biżuterię Chanel, markowe torby, a w dżinsowych szortach prezentowała obłędnie zgrabne nogi. Uważam, że styl Mai ewoluuje ciągle w coraz lepszym kierunku. Chcąc podpatrzeć zagraniczne gwiazdy wchodziłam natomiast na portal ,,Daily Mail”. Śledziłam wszystkie newsy na temat Amy Winehouse – uwielbiałam jej muzykę, ale także nonszalancki styl. To właśnie ona zainspirowała mnie do wiązania wokół głowy opaski z apaszki i noszenia zestawu: dżinsowe szorty, biały tank top, balerinki i łańcuszki na szyi. Więcej o moich ikonach stylu planuję napisać w kolejnym wpisie.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie full.jpg

7. Kolorowe nogi

Jako nastolatka właśnie z ich udziałem tworzyłam większość stylizacji. Szybko zorientowałam się, że nogi zajmują większą część mnie, zatem mam do zagospodarowania spory obszar, a kolorem łatwo się wyróżnić. Inspiracją była dla mnie Mama, która do tej pory preferuje fikuśne rajstopy, wybierając zamiast koloru ciekawy wzór. Ja w swoich zasobach miałam rajstopy we wszelkich kolorach: pomarańczowe, fuksjowe, pudrowo różowe, turkusowe, fioletowe, żółte, groszkowo-zielone, w butelkowej zieleni, czerwone, w motyw zebry, a nawet dwukolorowe – jedna nogawka biała druga czarna! Do szkoły nosiłam najczęściej któreś z rajstop, dżinsowe szorty (a jakże!), bluzkę i kardigan lub kurteczkę. Ubierałam się tak właściwie przez cały rok, poza latem – wtedy zostawały szorty i pojawiały się ozdoby na głowę lub rockowe akcenty.

8. Nonszalancja

Joanna Przetakiewicz, której styl od kilku lat podziwiam, powiedziała kiedyś, że nie lubi wyglądać jakby ,,nastarała się” dobrze ubrać. I tym trafia w sedno. Szefowa LaManii często wybiera dżinsy i T-shirt (wie jak to robić), a do tego szałowe buty w ciekawych kolorach. Występując w programach telewizyjnych nie musi ubierać się przecież, jak na wieczorową galę (wiele osób robi dokładnie odwrotnie). Dlatego tak lubię podglądać modę uliczną i zdjęcia paparazzi, bo przyłapane osoby z reguły nie są wyszykowane na szczególną okazję i można podejrzeć, jak bawią się modą.

9. Pyjama party

Łączy się z punktem wyżej. Stylowa piżama aka garnitur noszony na ulicy to kwintesencja nonszalancji, dlatego uwielbiam włoską markę For Restless Sleepers. Według mnie latem, znacznie trudniej jest stworzyć ciekawą stylizację, a jedwabna piżama to doskonały, stylowy wybór. Trend piżamowy lansował też Hugh Hefner, pewnie dlatego darzyłam sympatią tego gościa 😉

10. I wear my sunglasses at night

Pamiętam, jakie wrażenie robił na mnie Janusz Panasewicz (mój wywiad z nim przeczytacie TU), którego poznałam jako dziewczynka. Nawet o 21.00 można było go spotkać w ciemnych okularach. Ten image kocham do dziś i uważam, że nie ma prostszego sposobu, aby dodać sobie szyku, niż para świetnych okularów przeciwsłonecznych. Najlepiej jak największe 🙂

16 Responses
  • Blogierka
    24 lutego 2019

    Bardzo fajny wpis i fajnie poznać Cie od tej storny :D.

    • Róża
      24 lutego 2019

      Dzięki :*

  • Aneta Grenda
    24 lutego 2019

    To ciekawy sposób przedstawienia siebie. Interesująco poznawać osoby od strony preferencji modowych. 🙂

  • aRTofFOTO
    24 lutego 2019

    Kobiety mają skłonności do chomikowania ubrań. Udało Ci się zakończyć ten „proceder”. To chyba dobrze?:)

  • Dagmara
    24 lutego 2019

    Oj też ze mnie zbieracz ubrań, pora zrobić z tym porządek! A za napisami też nie przepadam. PS. Bardzo ładna fryzura z kucykiem i chustką <3

    • Róża
      24 lutego 2019

      Dzięki :*

  • Instytutdesignu
    24 lutego 2019

    Fajny wpis. Też podoba mi się styl Joanny Przetakiewicz

  • popmusika
    25 lutego 2019

    Z tymi okularami to prawda, dodają szyku

  • Sandra Kozłowska
    25 lutego 2019

    Numer 4 to i ja 😀 ja otrafiłam zbierać ubrania, a w nich nie chodzić :p często kupowałam w lumpeksie na przecenie po 1 zł , a potem okazywało się,że do niczego mi nie pasują te rzeczy

    • Róża
      25 lutego 2019

      oj tak, lumpeksy to już w ogóle pułapka!!

  • Ewelina
    25 lutego 2019

    Też kiedyś byłam zbieraczek ubrań, ale teraz zdecydowanie robię przemyślane zakupy. Nie jestem minimalistką ale to takie moje narzędzie do tego aby nie kupować zbędnych rzeczy 🙂

  • Mynio
    25 lutego 2019

    Miło Cię lepiej poznać. I piękny płaszcz. Czy to ciemna zieleń?

  • Hanna
    25 lutego 2019

    Kiedyś śledziłam modowe nowinki, teraz ubieram się po prostu w to w czym dobrze wyglądam. Zwracam uwagę na kolory i krój. Zamiast przeglądać gazety czy internet w poszukiwaniu inspiracji, uwielbiam przyglądać się ludziom w najprzeróżniejszych miejscach: na bankietach, na ulicy, w kawiarniach, na dworcach i lotniskach.

  • Karolina Niedziela
    25 lutego 2019

    Bardzo ciekawe. Tez nie lubie napisow na koszulkach i w ogole ubraniach. Najbardziej nie lubie jak jest duzy napis z logiem sklepu! Co natomiast ubustwia moja tesciowa i glownie takie ubrania ma moj maz…ale juz powoli wymieniamy 😉

  • littlecupofart
    2 marca 2019

    Coś jest w tych przyciemnionych okularach! 😀 W końcu Anna Wintour zawsze nosił, Lagerfeld nosił… 🙂

  • Anna Piotrowicz
    2 marca 2019

    Coś jest w tych przyciemnionych okularach. Nosi je w końcu zawsze Anna Wintour, nosił je Lagerfeld… 🙂

Odpowiedz na „popmusikaAnuluj pisanie odpowiedzi

%d bloggers like this: